Obchody w Sachryniu
Dodane przez Administrator dnia Marzec 11 2014 16:42:54

Wklejam moim zdanie bardzo trafny komentarz użytkownika Thomae ze strony internetowej Kroniki Tygodnia

 

Oddział AK we wsi Sahryń (10 marca 1944 r.).

 Oddział AK we wsi Sahryń (10 marca 1944 r.).

 

Lata mijają, świadkowie odchodzą do wieczności, zaś co niektórzy chcą wykorzystać fakt śmierci osób cywilnych podczas akcji mającej na celu nie pacyfikację cywilów, lecz rozbicie silnej placówki UPA.
Ukraińcy zapominają, że w Sahryniu kumulował się duży oddział UPA, oraz uciekinierów z SS Galizien i Ukrainishe Hilfspolizei, a kumulacja ta była spowodowana planami OUN dotyczącymi pacyfilacji ludności polskiej na tym terenie. Wieś została obstawiona patrolami, zaś posterunek policji ufortyfikowany. Podobnie ufortyfikowano wsie Szychowice oraz Bereść, gdzie wjazdu do wsi strzegły bunkry.
Wywiad Polski Podziemnej monitorujący ruchy sił ukraińskich, oraz poznając plany pacyfikacji ludności polskiej, nie mógł pozostać obojętny i dopuścić do „drugiego Wołynia”.


Rozszerzona zawartość newsa

Wklejam moim zdanie bardzo trafny komentarz użytkownika Thomae ze strony internetowej Kroniki Tygodnia

 

 

Oddział AK we wsi Sahryń (10 marca 1944 r.).

 Oddział AK we wsi Sahryń (10 marca 1944 r.).

 

Lata mijają, świadkowie odchodzą do wieczności, zaś co niektórzy chcą wykorzystać fakt śmierci osób cywilnych podczas akcji mającej na celu nie pacyfikację cywilów, lecz rozbicie silnej placówki UPA.
Ukraińcy zapominają, że w Sahryniu kumulował się duży oddział UPA, oraz uciekinierów z SS Galizien i Ukrainishe Hilfspolizei, a kumulacja ta była spowodowana planami OUN dotyczącymi pacyfilacji ludności polskiej na tym terenie. Wieś została obstawiona patrolami, zaś posterunek policji ufortyfikowany. Podobnie ufortyfikowano wsie Szychowice oraz Bereść, gdzie wjazdu do wsi strzegły bunkry.
Wywiad Polski Podziemnej monitorujący ruchy sił ukraińskich, oraz poznając plany pacyfikacji ludności polskiej, nie mógł pozostać obojętny i dopuścić do „drugiego Wołynia”.
Połączonymi siłami AK i BCh powyższe kuszce zostały rozbite. Winę za śmierć ludności cywilnej ponoszą tu raczej partyzanci UPA, którzy umacniając się w wioskach zamieszkałych przez cywilów, tworzyli z nich „żywe tarcze”. Polscy partyzanci nie działali w ten sposób nigdy, żeby cywilów nie narażać i swoje obozy po lasach tworzyli…
Demokraci na Ukrainie szukają historycznej ciągłości. Za ZSRR można było za bohaterów mieć Krasnoarmiejców, zaś dziś nie mogą powiedzieć, że po Petlurze siedzieli bezradnie, więc gloryfikują UPA, bo czy tego chcemy, czy nie innego ruchu oporu wobec Sowietów i Polaków na Ukrainie nie było.
Czy Ukraińcy tego chcą, czy nie, podczas II Wojny Światowej dokonano na Wołyniu ludobójstwa, zaś „lacka krew płynęła po Wieprz i San”. UPA prowadziła walkę partyzancką, choć dziś byśmy nazwali ją ekstremistyczną, terrorystyczną… Tam zaś „gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą”. Gdyby OUN wybrał inną drogę do niepodległości, bez kolaboracji z nazistami, lecz współdziałając z Polską, nie było by „Wołynia i Sahrynia”. Czasu jednak nie cofniemy. Należy jednak szanować prawdę historyczną i z nadinterpretacjami walczyć.
Jeśli obecna Ukraina ma być budowana na banderowskim kłamstwie, to nic dobrego z tego nie będzie – ani dla Ukraińców, ani też dla stosunków dyplomatycznych Ukrainy z państwami ościennymi. Na kłamstwie, krwi niewinnej i faszystowskiej ideologii demokracji się nie zbuduje. Jedyne, co będzie, to totalitaryzm, który zniszczy demokrację, zniszczy wolność i państwo. Trudno ocenić, czy przez to, co się dzieje obecnie, Ukraina „z deszczu pod rynnę” nie trafi. Nie da się budować na kłamstwie. Ukraińcy, nie bójcie się prawdy, bo tylko prawda może Was wyzwolić!