Strona Główna ˇ Artykuły ˇ Forum ˇ Linki ˇ Kontakt z nami ˇ GaleriaCzwartek, Listopad 23, 2017
Nawigacja
Strona Główna
Artykuły
Forum
Linki
Kontakt
Szukaj
Kontakt z nami
Galeria
Filmy o tematyce kresowej
Online
Gości Online: 1
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 50
Najnowszy Użytkownik: Gawrsa2s
Ostatnie Artykuły
Obama czy Romney - z...
Znani przedstawiciel...
Pamięci Niezłomnego ...
Agresja sowietów 1939
Chęciński Sylwester ...
Facebook Lubię To
Tablica.pl
Prognoza pogody
Dzieje jednego sztandaru
Ciekawostki historyczne

Akcja na Ulhówek i  Rzeczycę

            1 czerwca 1944 r. oddziały polskie zaczęły przygotowywać się do natarcia na około piędziesięciokilometrowym odcinku Tyszowce–Łaszczów–Jarczów. Jego celem miało być ponoć uprzedzenie akcji oddziałów UPA. Główne uderzenie miało być skierowane na Ulhówek i Rzeczycę, które stanowiły kluczowy punkt w pozycjach UPA. Na wymienionym odcinku polskich linii wyjściowych utworzono 9 zgrupowań. Sztab odcinka wschodniego i punkt dowodzenia oddziałów polskich rozlokowany był w lesie Bukowiecza wsią Grodysławice. Przed uderzeniem od tyłu zabezpieczono się minując szosy m.in. szosę Tomaszów–Łaszczów na odcinku Łaszczów – Wólka Pukarzowska –Grodysławice. Przygotowano również cztery szpitale polowe rozlokowane we wspomnianym lesie Bukowiec, u członków AK Kacpra Sieka i Roja we wsi Pawłówka, w kolonii Muratyn, a także w folwarku Józefa Paskiewicza. Wśród osób przygotowujących zaplecze sanitarne była również Ewelina Vonau ps. Ewa z Grodysławic, komendantka Wojskowej Służby Kobiet I rejonu obwodu tomaszowskiego.

            W przeddzień bitwy oddziały pierwszego zgrupowania opuściły las tyszowiecki i ruszyły przez Turkowice w kierunku wsi Dąbrowa.

A oto fragment wspomnień uczestnika wyprawy:

            Zmęczeni, wlokąc się noga za nogą, szliśmy gęsiego przez wyludnione stepowe przestrzenie. Mijaliśmy wymarłe miejscowości. Gdzie okiem sięgnąć gruzy, spaleniska i zielska przerastające człowieka. W nozdrza bije przykry odór rozkładających się ciał ludzkich i zwierzęcych.

            Polakom nie udało się jednak zdobyć wsi Dąbrowa, ponieważ         w międzyczasie obsadził ją silny oddział Wermachtu. Po ciężkim boju zgrupowaniu udało się oderwać od nieprzyjaciela i powrócić po całodobowym marszu w rejon wyjściowy.

            2 czerwca 1944 r. o godzinie 2 w nocy pozostałe zgrupowania polskie przystąpiły do ofensywy. Rozpoczęła się największa na Zamojszczyźnie bitwa z wojskami Ukraińskiej Powstańczej Armii. Główny bój stoczony został w rejonie wsi Ulhówek i Rzeczyca. Upowcy przeważali liczebnie, byli lepiej uzbrojeni niż oddziały BCH i AK, a ponadto walczyli z umocnionych silnie pozycji obronnych. W bitwie pod Rzeczycą i Ulhówkiem oddziały polskie poniosły ciężkie straty. Również działania ofensywne Polaków w innych rejonach nie przyniosły spodziewanych sukcesów.    

            Należy dodać, że w trakcie polsko–ukraińskich walk Niemcy nie pozostali bierni. Do akcji włączyło się lotnictwo niemieckie. Już o godz. 8 rano sześć samolotów zbombardowało i ostrzelało z broni pokładowej oddziały polskie wzdłuż całej linii toczących się walk. Ataki samolotów powtarzały się kilkakrotnie i trwały do godziny 13. Ponadto lotnictwo niemieckie zbombardowało szpitale polowe w lesie Bukowiec, w Pawłówce, Kolonii Muratyn i folwarku Paszkiewicza.

            Całodzienna, krwawa bitwa zakończyła się około godziny 16. W czasie jej trwania spłonęły wsie: Posadów, Szlatyń, Łubcze, Żerniki, Rzeczyca, Podlodów i w części Ulhówek, a w czasie wycofywania się oddziałów — wieś Zimno.

            W godzinach wieczornych wszystkie zgrupowania rozpoczęły odwrót, wycofując się na linię rzeki Huczwy. Zgrupowaniom polskim nie udało się przełamać linii obronnych UPA. We wspomnianych walkach 2 czerwca zginęło 71 żołnierzy AK. Około 100 partyzantów zostało rannych.

            Do kontrakcji oddziałów UPA doszło 14 czerwca 1944 roku. Wtedy to oddziały ukraińskie zaatakowały część Łaszczowa zwaną Podhajce. Na pomoc palonej wsi pośpieszyły oddziały polskie stacjonujące w Kolonii Nadolce w sile ok. 120 ludzi. Niebawem w największym pośpiechu ściągać zaczęły oddziały i grupy żołnierzy z okolicznych miejscowości, między innymi z Pukarzowa, Wólki Pukarzowskiej, Muratyna, Czartowca i samorzutnie włączały się do walki. Pod koniec walki przybyła również kompania „Żelazna”. Ukraińcy pod naporem oddziałów polskich wycofali się, lecz Podhajce spłonęły.

            Walki polsko–ukraińskie prowadzone w warunkach wojny, często ze wzajemnym okrucieństwem, doprowadziły do zniszczenia dziesiątków wsi, śmierć poniosło wielu żołnierzy AK i UPA, niemałe były również ofiary wśród ludności cywilnej.

            W okresie powojennym, nastąpiły przesiedlenia. Po roku 1944 zdecydowaną większość ludności prawosławnej z terenu dzisiejszej Zamojszczyzny wysiedlono na tereny Ukraińskiej SRR, a pozostałych, w okresie późniejszym również na tereny północno-zachodniej Polski.

Próba odbicia Komendanta

            Eugeniusz Sioma, ps. Lech był oficerem wojska polskiego, w okresie okupacji aktywnym członkiem Armii Krajowej i od czerwca 1944 r. komendantem rejonu I-go obwodu Tomaszów Lub.[1] Urodził się w Wożuczynie. Był nauczycielem, seminarium nauczycielskie ukończył w Turkowicach pow. hrubieszowski. Zaczął pracę w zawodzie nauczycielskim i wkrótce został kierownikiem 7-klasowej szkoły podstawowej. Ożenił się z nauczycielką. Ślub wzięli w Częstochowie, mięli córeczkę Basię. W czasie okupacji żona z córeczką mieszkały w Lublinie. W okresie walk z UPA w 1944 r. dowodził przydzielonymi mu oddziałami i zgrupowaniami AK.

             Po wkroczeniu armii radzieckiej i przejęciu władzy przez komunistów nie zaniechał działalności. 15 czerwca 1945 roku został aresztowany przez NKWD w lesie koło Łaszczowa. Natychmiast podjęto próbę  uwolnienia por. Siomy z rąk Sowietów. Wykorzystano w tym celu szwadron kawalerii dowodzony przez chorążego Korsaka, który zdezerterował na wiosnę 1945 roku z jednostki w Hrubieszowie i przeszedł na stronę antykomunistycznego podziemia. Oddział ów stacjonował na Kolonii Hopkie za lasem Bukowiec. Zdecydowano odbić aresztowanych na szosie między Grodysławicami a Józefówką, mając oparcie w oddalonym o ok. 200 m od drogi lesie Sojnica. Wydarzenie to zostało opisane w relacji Zygmunta Wiśniarskiego, ps. Anglik:

 

 

Sowieci wieźli nas do Tomaszowa. Było już ciemno. Samochody jechały z zapalonymi światłami. Pod lasem Sojnica kolumna samochodów została znienacka ostrzelana huraganowym ogniem karabinów maszynowych. Wraz z Sowietami zeskoczyliśmy do przydrożnych rowów. Porucznik „Lech" i Władek Grabik[1] zeskoczyli na prawą stronę drogi, gdzie za rowem rozciągały się płaskie łąki, ciągnące się hen aż pod rachańskimi polami. Natomiast ja i Michał Karwat zeskoczyliśmy na lewą stronę drogi od strony lasu, lecz dostaliśmy się pod ogień naszych karabinów maszynowych bijących z zasadzki. Płytki rów nie dawał dostatecznego schronienia. Oczywiście o ucieczce myślałem przez cały ten czas, odkąd wpadłem w łapy Sowietów, ale teraz nadarzała się realna szansa na ocalenie. Sowieccy żołnierze byli chyba całkowicie zaskoczoni i przestraszeni, ponieważ leżący w rowie obok mnie Sowiet z „diechtiarowem" nie mógł sobie poradzić z uruchomieniem karabinu maszynowego i natychmiastowym otwarciem ognia. (...) Wykorzystałem tę chwilę i wyczołgałem się z rowu w bruzdę kartofliska, które dało mi osłonę. Czołgając się ciągle oddalałem się od tych cholernych ruskich i całej tej hecy w stronę zbawczego lasu. (...) Oberwałem tylko raz i to powierzchownie w lewy bok. (...) Gdy doszedłem do pierwszych chałup w lesie, ułani już wrócili z zasadzki. Sanitariusz (taki od koni) sporządził mi pierwszy opatrunek i wbił bolesny zastrzyk przeciwtężcowy.

 

            Eugeniusz Sioma nie przeżył, został zastrzelony przez żołnierzy sowieckich strzałem z rewolweru w tył głowy. Jego ciało znaleziono następnego dnia na miejscu zasadzki i przewieziono do Muratyna. W tym samym dniu wieczorem odbył się na cmentarzu w Wożuczynie pogrzeb porucznika Eugeniusza Siomy.

 

Pogrzeb „Lecha"

 

Według relacji Eweliny Vonau

 

            Dzień 16 czerwca był na zmianę słoneczny i pochmurny. Wiał silny wiatr. Drzewa alei prowadzącej do dawnego dworu w Muratynie szumiały głośno i przejmująco. Zobaczyłam ich leżących tuż obok siebie na słomie  w stodole. Nie byli zmienieni, mieli tylko zamknięte oczy. (...) Ciała spoczęły w trumnach. Piersi „Lecha" przykryłam zabranym z domu sztandarem, wierząc, że się z tego ucieszy. (...)

             Nadeszła wiadomość od „Tarczy", że mamy być o szesnastej na cmentarzu w Wożuczynie, wszystko przygotowane. Wyjechaliśmy na dwóch dużych wozach drabiniastych, jeden był z Łaszczowa, drugi z Muratyna. Na jeden z nich włożono trumnę z „Lechem".

            Chłopcy nie wzięli udziału w pogrzebie, taką decyzję podjął "Muryna" ze względu na bezpieczeństwo. Pogrzeb odbył się w ciszy i smutku. Nikt i nic nie zakłóciło spokoju. "Lech" spoczął obok mogił wojskowych poległych w 1939 roku.[2] Kwiatów była moc. Przywiozła je specjalnie z ogrodu w Dzierążni „Fajka". Najpiękniejsze były białe romany.

            Miałam w domu materiał na altankę (z brzózki). Postanowiłam go przeznaczyć na upamiętnienie miejsca śmierci "Lecha". Wykonania krzyża i ogrodzenia podjął się jeden z członków AK z Telatyna (dużo wtedy rodzin polskich emigrowało z Telatyna, bojąc się  bestialstwa  Ukraińców i mieszkało w Grodysławicach). Nazwiska ani pseudonimu niestety nie pamiętam. Krzyż i ogrodzenie zostało zrobione w ciągu doby. W dwa dni po pogrzebie "Tarcza", Zenon Macoła ps. Żbik i ja "Ewa" załadowaliśmy wszystko potrzebne na wóz i wieczorkiem, nie przez wieś, lecz polną drogą przez pola fabryczne pojechaliśmy na miejsce zbrodni. Na polu przylegającym do miejsca, gdzie zginął „Lech", pomogliśmy Zenkowi solidnie wkopać ogrodzenie, krzyż i zrobić z ziemi mogiłę. Na krzyżu „Tarcza" powiesiła piękny, duży ryngraf Matki Boskiej Ostrobramskiej z Orłem. Z wykonania tej pracy byliśmy bardzo zadowoleni. Pomodliliśmy się klęcząc i ocierając łzy.

 

            Śpij komendancie w ciemnym, grobie

             Niech się Polska przyśni Tobie...

P.s. Symboliczna mogiła „Lecha" przetrwała kilka lat. Była zadbana. Opiekował się nią gospodarz pola, na którym została umieszczona. Był z Józefówki. Przestała istnieć, gdy wyszło zarządzenie o likwidacji mogił przydrożnych.

 

Dzieje jednego sztandaru

           

            Z historią Grodysławic związane są dzieje jednego ze sztandarów partyzantów I rejonu obwodu Tomaszów Lub. Przez długi okres sztandar ów przechowywała pani Ewelina Vonau, nauczycielka tutejszej szkoły w latach 1944–1947. Sztandar z napisem 1 Baon 9 p.p. Leg. Ziemi Tomaszowskiej został wykonany na polecenie ostatniego komendanta I rejonu Eugeniusza Siomy ps. Lech przez kobiety z punktu sanitarnego. Były to panie: Wanda Dubas ps. Zemsta, Leokadia Pawłowska ps. Sarenka i Zofia Grzywalska ps. Kozak. Sztandar został uroczyście poświęcony przez księdza Jędruszczaka na polanie leśnej, a potem uświetniał uroczystości, spotkania i ważne wydarzenia partyzanckie.

16 czerwca 1945 roku ciało „Lecha” w Muratynie było przykryte tym właśnie sztandarem.

            W roku 1944 — wspomina Ewelina Vonau — przechowywałam dorywczo sztandar, a w roku 1945 dostąpiłam zaszczytu opiekowania się sztandarem na stałe. Początkowo sztandar w razie potrzeby zabierał i przynosił z powrotem Zenon Macoła ps „Żbik".

            W pierwszych dniach sierpnia 1947 roku Ewelina Vonau została aresztowana przez pracowników Urzędu Bezpieczeństwa z Tomaszowa Lub. Wówczas sztandarem zaopiekował się syn Eweliny Vonau — Ryszard. Zwracał się on do kilku osób z prośbą, by wzięły sztandar i przechowały go do powrotu matki, ale chętnych nie było. W tej sytuacji Ryszard Vonau ukrył sztandar na wieży cerkiewnej w Grodysławicach. Po uwolnieniu z więzienia w październiku 1947 r. Ewelina Vonau na polecenie szefa tomaszowskiego UB musiała opuścić Grodysławice i województwo lubelskie. Sztandar AK, zdjęty przez syna z cerkiewnej wieży, umieściła w ręcznej walizce z podwójnym dnem i zabrała ze sobą na ziemie zachodnie.

             Ewelina Vonau przechowywała sztandar aż do roku 1969. Wówczas przekazała go do Muzeum Okręgowego im. Janusza Petera w Tomaszowie Lub., gdzie obecnie można ów sztandar obejrzeć.

Marian Kulik („Czajka") [3]

Tragiczny epilog

 

            Po wkroczeniu Armii Czerwonej w lipcu 1944 roku NKWD rozpoczęło bezwzględną i brutalną walkę przeciw Armii Krajowej i jej żołnierzom. Oddziały AK, które wspólnie z wojskiem sowieckim walczyły z Niemcami i wyzwoliły wiele miast, po osiągnięciu zwycięstwa były rozbrajane przez oddziały sowieckiej bezpieki. Podobny los spotkał żołnierzy AK obwodu tomaszowskiego, którzy pod dowództwem mjr. Wilhelma Szczepankiewicza ps. Drugak, zostali rozbrojeni w czasie koncentracji w okolicach Bondyrza w powiecie zamojskim. Później Sowieci nie pozwolili nam pójść na pomoc powstańczej Warszawie.

            Zaraz po usadowieniu się NKWD powstał Powiatowy Urząd Bezpieczeństwa Publicznego w Tomaszowie Lubelskim, formalnie podległy PKWN, ale faktycznie stanowił przedłużenie sowieckich organów bezpieczeństwa. (...)

            Z dnia na dzień narastała przemoc i terror. Początkowo aresztowano przede wszystkim oficerów i dowódców. Później były już masowe aresztowania. Jednych w wielkiej tajemnicy przed społeczeństwem wywożono do łagrów na terenie Sowietów, na innych wydawano drakońskie wyroki, najczęściej śmierci, a jeszcze innych rozstrzeliwano bez sądu. Faktycznie mieliśmy wówczas do czynienia z niewypowiedzianą wojną przeciwko Armii Krajowej, którą prowadziło NKWD i UB, przy współudziale różnej maści kolaborantów, konfidentów, karierowiczów, Ukraińców i powracających ze Związku Radzieckiego Żydów. (..) Dla zobrazowania tej sytuacji przedstawimy tylko niektóre fakty:

(...)

W dniu 21 stycznia 1945 r. grupę akowców, aresztowanych w listopadzie, grudniu 1944 i w styczniu 1945 r. wywieziono z Tomaszowa do Lublina, gdzie bezpośrednio załadowano ich do wagonów i wywieziono do ZSRR. Transport liczył około 800 ludzi i został skierowany do Nagornej na północnym Uralu.

(...)

rtm. Tadeusz Niedziałkowski, ps. Tomasz, ur. 30 XII 1906 r., komendant IV rejonu AK Krynice, Tarnawatka i część gminy Rachanie. Po lipcu 1944 r. rozpoczął pracę jako nauczyciel w szkole w Tyszowcach. Został zastrzelony w Tyszowcach w dniu 10 listopada 1944 r. podczas próby aresztowania go przez enkawudzistów i funkcjonariuszy PUBP w Tomaszowie Lubelskim



[1]Władysław Grabik został schwytany przez NKWD w Dobużku. Miał 21 lat i był żołnierzem "Burty", po wojnie zamierzał zostać księdzem. [w:] Relacja Zygmunta Wiśniarskiego ps. "Anglik" z 20 grudnia 1991 r.

[2]Do dziś nazwisko por. E. Siomy umieszczone jest błędnie na tablicy żołnierzy z 1939r., co może sugerować odwiedzającym cmentarz w Wożuczynie, że zginął on we wrześniu 1939 roku z rąk niemieckich.

[3] Marian Kulik, ur. 5 lipca 1922 r., żołnierz AK w Michalowie, regionalista.

 

Tekst opublikowano za zgodą

autora opracowania

Pana Mirosława Piotrowskiego

Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Ankieta
Czy na forum forum powinna być możliwość wypowiadania się bez rejestracji?

TAK

NIE

Musisz się zalogować, żeby móc głosować w tej Ankiecie.
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Nino
29/07/2015 09:37
Szukam Pracy !!!!!!!

Na Forum
Najnowsze Tematy
Praca
Dobry dowcip :)
Lubicie sobie w cos ...
konkurs na najładnie...
Cerkiew na starej fo...
Najciekawsze Tematy
Cerkiew na starej... [2]
zebranie wioskowe [2]
Dobry dowcip :) [1]
O co chodzi z tym... [1]
Praca [0]
Wiadomości
Copyright © 2011 Korzystając ze stron Rachanie.com.pl zgadzasz się, że zawartość każdej opinii wyraża poglądy i opinie jego autora a nie moderatorów (poza wiadomościami pisanymi przez nich) i nie ponoszą oni za te treści odpowiedzialności. Jeżeli którykolwiek z zamieszczonych opinii kogoś obraża lub w inny sposób jest niezgodny z prawem - zgłoś to administratorowi portalu.

Załóż : Własne Darmowe Forum | Własną Stronę Internetową | Zgłoś nadużycie